Ludobójstwo OUN-UPA - "nowy Katyń" III RP

Rozmowy bez ograniczeń tematycznych.

Postautor: polak » 9 gru 2008, o 16:36

Przed pięcioma miesiącami minęła 65 rocznica ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej, na Wołyniu, przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię. Niestety kolejny raz została ona przemilczana przez media „ warszawskie” oraz zlekceważona ze strony najwyższych przedstawicieli władz naszego państwa.
Centralne uroczystości wprawdzie odbyły się w dn. 10-11 lipca w Warszawie, jednak, ze względu na nieobecność prezydenta, premiera i marszałka sejmu, ranga ich została znacznie pomniejszona. Powodem jak zwykle była dbałość o dobre stosunki z naszym „strategicznym” partnerem czyli Ukrainą. Sytuacja ta powtarza się od kilkunastu lat. Kolejne rządy III RP ( a także ten IV RP ), odmawiają Kresowianom prawa do godnego uczczenia bestialsko pomordowanych oraz boją się jasno wskazać sprawców.
W tym roku obchody rzezi wołyńskiej miały wyglądać inaczej. Patronat nad nimi początkowo objął sam prezydent Lech Kaczyński. Pod koniec czerwca nieoczekiwanie, bez podania przyczyn, zrezygnował z wcześniejszych planów. Co było tego powodem, można się domyślać. W tym czasie w mediach ukraińskich rozpętano nagonkę na organizatorów obchodów określając ich jako „moskiewskich prowokatorów”, tylko za to, że śmieli upomnieć się o pamięć bestialsko pomordowanych swoich krewnych. Smutne jest, że głowa naszego państwa bardziej liczy się ze zdaniem strony ukraińskiej, aniżeli swoich rodaków. Kolejny raz wielka polityka zatriumfowała nad prawdą.
Na obchodach nie było nie tylko prezydenta ( do dzisiaj nie wyjaśniono oficjalnie przyczyny nieobecności, która w tym przypadku powinna być obowiązkowa) ale także premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Premier jeszcze niedawno bo 10.05.2008r., będąc na terenie hitlerowskiego obozu zagłady Stuthof stwierdzał „ Polacy muszą dbać o prawdziwy obraz historii, tak aby nikt w Europie i na świecie nie zdołał jej zakłamać. Prawda jest jedynym fundamentem, na którym może powstać autentyczna przyjaźń i zrozumienie w tej części świata”, a teraz na pytanie dziennikarza Polsatu o udział w obchodach odpowiedział jedynie „ nie przewidywałem swojej obecności”. Komorowski natomiast zablokował projekt sejmowej uchwały proponującej uczcić pomordowanych. Podobno przyczyniła się do tego interwencja ambasadora ukraińskiego. No cóż - mamy nowego „wielkiego brata”.
Dokonano wielką podłość w stosunku do ocalałych z rzezi. Przedstawiciele naszego państwa próbują różnicować zbrodnie popełnione na Polakach w czasie II wojny , ze względu na oprawcę. Ci sami politycy, którzy Katyń, Auschwitz czy zagładę ludności cywilnej Warszawy, określają jako zbrodnie ludobójstwa, dezerterują w przypadku straszliwych zbrodnii ukraińskich.
Właściwie z „ pierwszoligowych” polityków jedynie wicemarszałek Sejmu, przewodniczący rady naczelnej PSL Jarosław Kalinowski, zaangażował się w uczczenie pomordowanych, zostając przewodniczącym komitetu obchodów. Może nawet ważniejsze od funkcji były odważne, zgodne z historyczną prawdą, wypowiedzi polityka ludowców na temat charakteru ukraińskiego ludobójstwa. Zaangażowanie polityka PSL nie powinno jednak dziwić ze względu na tą okoliczność, że ponad 90 % zamordowanych było polskimi chłopami, których głównym grzechem było to, że mówili po polsku.
Całe uroczystości, ze względu na dezercję najwyższych przedstawicieli państwa, przebiegłyby prawdopodobnie prawie niezauważenie, gdyby nie rozpaczliwe działanie kresowych działaczy wspartych przez kilku dziennikarzy. W tygodniach bezpośrednio poprzedzających obchody trudno było znaleźć na ich temat w prasie jakąś informację. Pisał o nich jedynie „Nasz Dziennik” i niszowa prawicowa „Myśl Polska”. Prawie nikogo nie interesowała pamięć o 200 tysiącach bestialsko pomordowanych Polaków. W dniach uroczystości oprócz wymienionych pism temat rzezi wołyńskiej podjęły także dziennik „Rzeczpospolita” ( wydając specjalny dodatek), prawicowa „Gazeta Polska” oraz lewicowy tygodnik „Przegląd”. Inne dzienniki i czasopisma centralne praktycznie zignorowały obchody. Także stacje telewizyjne, nadały jedynie krótkie informacje. Najmniej czasu sprawie poświęciła publiczna „ misyjna” TVP. Dopiero kilka dni po uroczystościach dziennikarze telewizyjni zaczęli zadawać niewygodne pytania rządzącym na temat ich nieobecności.
Żenującym jest fakt , że mniejszość ukraińska tj. Związek Ukraińców w Polsce dopuścił się dwu prowokacji. W dniu uroczystości zorganizował festiwal kultury ukraińskiej w Sopocie, nad którym ( uwaga!) patronat objął prezydent Polski, a obsługę medialną TVP Andrzeja Urbańskiego. Drugą sprawą była próba podjęcia , z inicjatywy posłów tzw. „lewicy”, właśnie w tym czasie, uchwały w 70 rocznicę, potępiającą burzenie przez władze sanacyjne cerkwi prawosławnych na Lubelszczyźnie. Dobór czasowy na pewno nie był w tym miejscu przypadkowy.
Nad samymi uroczystościami unosił się żal Kresowian w stosunku do osoby prezydenta. Został odczytany w jego imieniu list , w którym prezydent okrągłymi słowami mówił o „ tragedii Wołynia” czy też „wydarzeniach wołyńskich”, nie wspominając nawet słowem o ludobójstwie czy też nie określając sprawców tj. OUN-UPA. Publicznie dezaprobatę w stosunku do głowy państwa wyraził z tego powodu powszechnie znany ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W ogólnym odczuciu list został napisany w tonie politycznej poprawności. Pan prezydent zapomniał najwyraźniej, że jego brat Jarosław Kaczyński, w trakcie debaty sejmowej poświęconej 60 rocznicy zbrodni wołyńskiej , w 2003 r., stwierdził z trybuny sejmowej ( podaję z pamięci) „ kto nie nazywa tego ludobójstwem ten kapituluje przed zbrodnią”.
W tym miejscu warto przytoczyć fragment felietonu Rafała Ziemkiewicza zamieszczony w „Rzeczpospolitej” dn. 14 lipca : „ Gotowość do tuszowania pamięci o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów i milcząca aprobata dla kłamliwych frazesów o – wzajemnych – winach łączą wszystkie rządzące dotąd III RP opcje polityczne. Ale uczestnictwo w tej zmowie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oburza podwójnie. Po pierwsze dlatego, że jest postrzegany jako reprezentant tradycji niepodległościowej i patriotycznej. Po drugie i ważniejsze, dlatego że unieważnia ono i pozbawia sensu dotychczasowe starania prezydenta oraz PiS o poszanowanie dla prawdy historycznej”. Sam tytuł felietonu wiele mówi - „ Zmowa milczenia o rzezi wołyńskiej”.
Dlaczego tak się dzieje, że są lepsze i gorsze polskie ofiary? Dlaczego, pomimo niepodległości kraju, rządzący nami posłusznie dostosowują się do płynących z Kijowa wskazówek? Dlaczego postulaty środowisk kresowych od prawie 20 lat są ignorowane?
Odpowiedź na te pytania, jest prosta, a jednocześnie straszna. Jak już wcześniej wspomniałem ofiarami ukraińskiego ludobójstwa byli w zdecydowanej większości polscy chłopi. Ci z nich co przeżyli oraz potomkowie ofiar nie mają praktycznie żadnych możliwości technicznych oddziaływania na aktualnie rządzących. Tylko nieliczne jednostki mają sposobność poruszać w mediach sprawę mordów, że wymienię tu pisarza Stanisława Srokowskiego, generała Mirosława Hermaszewskiego, kompozytora Krzesimira Dębskiego czy tez wspomnianego wcześniej ks. Tadeusza Isakowicza-Zalskiego. Straszną częścią odpowiedzi na postawione pytania jest fakt „majstersztyku” zbrodni ukraińskich. Bardzo często z otoczonych wsi uchodziły z życiem jedynie pojedyńcze osoby, trwale okaleczone przez Ukraińców fizycznie i psychicznie. Dla części z nich powrót myślami do tych czasów jest niewyobrażalną męczarnią. Kresowianie wywodzący się z Wołynia i Małopolski Wschodniej, byli przez całe lata zdani jedynie na siebie.
Wszystkie siły polityczne Polski , po 1989 r. ignorowały próby godnego uczczenia ofiar rzezi. W latach 90-tych zgromadzenia Kresowian miały całkowicie prywatny charakter. Państwo polskie zajęte było wtedy „ ważniejszymi” sprawami jak np. uznaniem, jako pierwsi w Europie, niepodległości Ukrainy czy też podjęciem przez Senat uchwały potępiającej akcję „Wisła”. Środowiska ukraińskie w Polsce i na Ukrainie zaczęły przedstawiać jako synonimy „ Wołyń - akcja Wisła”. Niestety duża cześć mediów i polityków polskich przyjęła to rozumowanie, które rozwijano jako – „ my Polacy mamy wprawdzie Wołyń, ale Ukraińcy mają akcję Wisła”. Niedorzecznością jest w ogóle nawet próba porównania obu wydarzeń. Na Wołyniu a następnie w Małopolsce Wschodniej tzw. Ukraińska Powstańcza Armia na wiosnę 1943 r. rozpoczęła mordowanie cywilnej ludności polskiej ( według przeprowadzonych spisów w bestialski sposób UPA wymordowała około 200 tys. Polaków), natomiast akcja „Wisła” polegała na przesiedleniu, w 1947 r., z Rzeszowczyzny i Lubelszczyzny, na tereny północne i zachodnie Polski, ludności ukraińskiej, w celu zlikwidowania bazy materialnej bandom UPA. W trakcie przesiedlenia dochodziło do starć zbrojnych oddziałów WP z „bojownikami” UPA, w wyniku czego strona ukraińska poniosła straty kilkuset poległych, przede wszystkim osób z bronią w ręku , a nie cywilów. Powtarzam jeszcze raz – jak można porównywać masowe kilkuset tysięczne ludobójstwo Polaków, z przesiedleniem ludności ukraińskiej w inny rejon Polski, do poniemieckich gospodarstw.
Ukraińcy próbując zneutralizować znaczenia „ Wołynia”, zaczęli przedstawiać w swoich opracowaniach akcję „Wisła” jako niesłychane ludobójstwo, stawiając na Ukrainie pomniki jego ofiarom i fałszując niebotycznie liczbę swoich poległych. Podam w tym miejscu przykład takiego fałszu, na jaki natknąłem się ponad dwa lata temu w warszawskim „ Dzienniku”. Jeden z jego redaktorów, bodajże ówczesny zastępca naczelnego, pisząc o mających się odbyć w Pawłokomie uroczystościach , stwierdził ( podaję z pamięci ) „ straty polskie na Wołyniu wyniosły 60 tys. zabitych, ale w czasie akcji Wisła, według strony ukraińskiej, zginęło 40 tys. osób”. A wiec jest prawie po równo. Nie wiem czy to było celowe działanie, mające wprowadzić w błąd czytelnika, czy też wynikało ze zwykłej głupoty.
Nacjonalistyczne kręgi ukraińskie zdobyły w Polsce potężnego sojusznika jakim jest koncern medialny Agora. Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazują się nie tylko artykuły na tematy polsko-ukraińskie zgodne z poprawnością polityczną, ale wręcz wybielające nazistów ukraińskich. Artykuły Pawła Smoleńskiego, Marcina Wojciechowskiego czy też Mirosława Czecha ( członka Związku Ukraińców w Polsce , który miał swego czasu publicznie stwierdzić - „UPA to sława i duma Ukrainy”), pełne są przeinaczeń i półprawd. Niestety „Gazeta Wyborcza” była po 1989 r. głównym pismem opiniotwórczym dla polskiej inteligencji. Konkurujący z nią, od kilku lat, „Dziennik”, temat ukraińskiego ludobójstwa, w trakcie tegorocznych obchodów, prawie całkowicie przemilczał. Za autorytet w sprawach polsko-ukraińskich, na salonach warszawskich, uchodzi także, stypendysta III Rzeszy, w przeszłości członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Melnykowców , Bohdan Osadczuk, który jako Ukrainiec przedstawia wersję wygodną dla strony ukraińskiej. W tym miejscu należy wspomnieć o wydawanym przez Związek Ukraińców w Polsce czasopiśmie „ Nasza Słowo”, które gloryfikuje UPA i jej „bojowników”. Pismo to jest zresztą dotowane z polskiego budżetu.
Polscy apologeci UPA często próbują pomiędzy krzywdami polskimi i ukraińskimi stawiać znak równości oraz doszukiwać się różnych wcześniejszych win polskich, które by usprawiedliwiały zbrodnie ukraińskie. Tak np. Henryk Wujec od dawna używa terminu „na Wołyniu była chłopska wojna , a takie są straszne”. Jest to oczywiście manipulacja. Na czele OUN-UPA stali ukraińscy inteligenci (Bandera, Szuchewycz, Łebed) absolwenci polskich uniwersytetów i politechnik, często przedwojenni oficerowie WP, ludzie znający języki obce. Już przed wojną organizowali akcje terrorystyczne ( np. zamach w 1934 r. na min. Pierackiego), od roku 1928 działali w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a także współpracowali z niemieckim wywiadem. To oni byli architektami dokonanych zbrodni, które zostały zaplanowane, a następnie dokładnie przeprowadzone. Nie było przecież przypadkowe, że jednego dnia 11 lipca 1943 r., na Wołyniu, tzw. UPA zaatakowała równocześnie ok. 160 miejscowości zamieszkanych przez ludność polską.
Drugą osobą , o której chcę wspomnieć, w powyższym kontekście, jest dziennikarka Agnieszka Romaszewska, która od lat powtarza publicznie slogan ( ostatnio w Super Expresie nr 9 z 2008 r.) że „ w czasie wojny nawzajem z Ukraińcami mordowaliśmy się tysiącami”. Jest to kolejna manipulacja. Mające swoją siedzibę we Wrocławiu - Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów – od kilkunastu lat gromadzi świadectwa ukraińskich zbrodni i dokumentuje je, wydając czasopismo „ Na Rubieży ” oraz pozycje książkowe . Dlatego wiemy, że polskich ofiar , wymordowanych przez Ukraińców, jest ( na całym obszarze działania UPA) około 200 tys. ( cześć danych jest szacunkowa ponieważ są wsie wybite co do jednej osoby , dlatego brak jest relacji świadków). Po drugiej, ukraińskiej stronie jest brak takiego całościowego zestawienia i osoby z profesorskimi tytułami operują danymi wyciągniętymi z kapelusza. Liczbę ukraińskich ofiar próbuje się wielokrotnie zawyżyć. Według strony polskiej w akcjach odwetowych zginęło ok. 3-5 tys. Ukraińców. Strona ukraińska operuje liczbami znacznie większymi, starając się jako zbrodnie polskie przedstawiać pacyfikacje wsi ukraińskich dokonywane przez Niemców oraz oddziały węgierskie, a także zbrodnie na Ukraińcach przeprowadzone przez pobratymców – banderowców ( szacuje się że UPA wymordowała ok. 50-80 tys. Ukraińców). Pani Romaszewskiej należą się „gratulacje”, to sztuka zrównać 200 tys. z maksymalnie 5 tys.
Ukraińcy usprawiedliwiają rzezie Polaków rzekomym terrorem Polski sanacyjnej. Jak było naprawdę? Przed wojną były szkoły ukraińskie podstawowe i średnie, stowarzyszenia i organizacje gospodarcze, społeczne i kulturalne. Ukraińcy posiadali swoje partie polityczne, mieli kilkudziesięciu posłów z wicemarszałkiem Sejmu Wasylem Mudryjem na czele. Oczywiście w stosunku do ekstremistów (komuniści i nacjonaliści), którzy burzyli ład prawny i dążyli do oderwania części terytorium kraju, stosowano środki przymusu, ale w taki sposób broni się każde państwo. W latach trzydziestych wojewodą wołyńskim był Henryk Józewski, który przez liczne środowiska polskie był oskarżany o faworyzowanie Ukraińców. Co więc się stało , że od wiosny 1943 r. UPA rozpoczęła systematyczne wyrzynanie ludności polskiej? Zresztą mordy miały już miejsce w 1942 r. , a także we wrześniu 1939 r. w czasie odwrotu oddziałów WP ( szkoda, że czasopisma lokalne nie piszą o tych wystąpieniach mniejszości ukraińskiej – np. ostrzelanie żołnierzy polskich z wieży cerkwi w Telatynie). Wracając do 1943 r. trzeba stwierdzić, że Polacy na Wołyniu , byli całkowicie nie przygotowani do obrony. Zaplanowane, a następnie systematycznie przeprowadzane rzezie cechowało niewyobrażalne okrucieństwo. Mordy ukraińskie szły sprawnie wioska po wiosce, gmina po gminie, powiat po powiecie. Polaków rąbano siekierami, rżnięto piłami, obdzierano ze skóry, dzieci nadziewano na sztachety, rozrywano na kilka części , malutkie dzieci przebijano gwoździami wokół drzew tworząc tzw. wianuszki dla wolnej Ukrainy. Obowiązywało hasło – jeden zabity Lach to metr wolnej Ukrainy. Wszystko to było przeprowadzane na masową skalę. Ludobójstwem kierował obecny „pomarańczowy” bohater Ukrainy Roman Szuchewycz ps. „ Taras Czuprynka”. Strona polska na wszelkie sposoby próbowała zapobiec rzeziom. W tym celu, na początku lipca 1943r., do sztabu ukraińskiego wybrał się, w porozumieniu z delegatem Rządu RP, polski emisariusz, dowódca Okregu Wołyńskiego Batalionów Chłopskich Zygmunt Jan Rumel. W miejscowości Kustycze koło Kowla, Rumel wraz z oficerem Krzysztofem Markiewiczem oraz przewodnikiem Witoldem Dobrowolskim, zostali zatrzymani przez upowców pod wodzą Jurija Stelmaszczyka, następnie byli bestialsko torturowani, by na koniec zostać rozerwani końmi. Dodam tylko, że osoba Zygmunta Rumla była patronem tegorocznej 65 rocznicy rzezi wołyńskiej.
Zbrodni ukraińskich nie można zawężać tylko do Wołynia. Po wyrżnięciu tamtejszych Polaków ( 60-80 tys.), UPA w 1944 r. zaatakowała polskie wsie w Małopolsce Wschodniej (województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) oraz wschodnie powiaty obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego. Tutaj Polacy byli już częściowo przygotowani i mordy upowcom nie poszły już tak sprawnie, chociaż w samym tarnopolskiem wymordowano około 40 tys. Polaków. Stronie polskiej często pomagała partyzantka sowiecka tzw. „ istriebietielnyje bataliony”. W celu zatrzymania rzezi rozlewających się na Podole , Lubelszczyznę i Podkarpacie polskie oddziały dokonały kilku akcji odwetowych. Jedną z nich była „słynna” Pawłokoma . Dwa lata temu ten sam polski prezydent, który teraz zlekceważył polskie ofiary, przybył do Pawłokomy, aby oddać hołd zabitym Ukraińcom. Oczywiście obecny był także prezydent Juszczenko. W stacjach telewizyjnych trwał kilkudniowy show korzenia się przed Ukraińcami. Zapraszano różnych „ ekspertów”, jak np. Jerzy Marek Nowakowski , który w TVN 24 przekonywał, że poprzedzające egzekucję 160 Ukraińców , porwanie i uśmiercenie grupy Polaków dokonało .... przebrane za UPA – NKWD !? Nie przedstawił na to nawet jednej poszlaki. Taka wersja byłaby najwygodniejsza dla rządzących, tylko że jest całkowicie nieprawdziwa.
Pamiętam także jak prowadzący spotkania młody dziennikarz TVN 24, kolejno dopytywał się gości „czy Polacy powinni przeprosić Ukraińców”. Co robili ci sami dziennikarze po dwu latach , w czasie obchodów rzezi wołyńskiej , gdy skala zbrodni była nieporównywalnie większa? Tak samo jak politycy próbowali zignorować rocznicę. Podobna zresztą sytuacja jak w Pawłokomie, była także na Zamojszczyźnie, w Sahryniu i w Bereściu koło Grabowca. Polskie oddziały dokonały akcji odwetowych, niszcząc zgrupowania banderowców. Akcje te powstrzymały rozlewające się na zamojszczyznę ukraińskie ludobójstwo. W tym miejscu warto wspomnieć, że legendarny dowódca BCh , obrońca polskich wsi przed rizunami banderowskimi w hrubieszowskim - Stanisław Basaj ps. „Ryś” zginął, w wielkich męczarniach, skręcony w kieracie, na terenie Uhrynowa ( obecnie po stronie ukraińskiej - miejscowość ta od dwu lat jest wraz z Dołhobyczowem miejscem koncertów „ przyjaźni polski-ukraińskiej” ).
Jest niepojętym jak nasze władze mogą patrzeć przez palce na istny festiwal UPA, który ma miejsce, od kilku lat, w zachodnich „ pomarańczowych” rejonach Ukrainy. Poszczególnym ulicom nadawane są imienia zbrodniarzy oraz odsłania się im pomniki. W sąsiedztwie Cmentarza Orląt, Ukraińcy prowokacyjnie wybudowali pomnik sławiący dywizję ukraińskich hitlerowców - SS Galizien, a także kilkumetrowy pomnik ( w leninowskim stylu!) „wodza” UPA Stepana Bandery. W Równem i Zbarażu postawiono pomniki na chwałę Dmytro Klaczkiwskiemu ps. „ Kłym Sawur”, zwanego katem Wołynia, który kierował na tamtym terenie akcją unicestwienia ludności polskiej ( podobno pomnik w Równem odsłaniał nasz „przyjaciel” Juszczenko). Największą chyba prowokacją jest wmurowanie w ścianie szkoły polskiej we Lwowie popiersia sławiącego Romana Szuchewycza ps. „Taras Czuprynka”, który po aresztowaniu Bandery przez Niemców, został rzeczywistym szefem OUN-UPA, i jest bezpośrednio odpowiedzialny za wymordowanie ludności polskiej. Z zachowanej dokumentacji wynika, że był on zwolennikiem całkowitego wyniszczenia Polaków, stawiając przyszłe zwycięskie mocarstwa przed faktem dokonanym. Ostatnio został ogłoszony przez prezydenta Wiktora Juszczenkę - bohaterem Ukrainy. Jego główną zasługą jest całkowita depolonizacji Wołynia i Podola ( obecnie zwarte skupiska mniejszości polskiej są jedynie za Zbruczem, w okolicach Żytomierza na tzw. „ sowieckiej Ukrainie”- na tych terenach UPA nie działała) Co na te wszystkie prowokacje polski MSZ – jak zwykle nic ! Co jeszcze musi wydarzyć się na Ukrainie , żeby polskie władze oprzytomniały? Nie szanując samych siebie, nie wymagajmy tego od innych.
Obchody rzezi wołyńskiej minęły. Jednak przed nami uroczystości związane z przypadającymi w 2009 r. rocznicami 65 – lecia ludobójstwa Polaków na Podolu i Pokuciu ( tarnopolszczyzna oraz lwowskie i stanisławowskie ), a także zagłady zamojskich m.in. tomaszowskich wsi, Łubcza, Tarnoszyna , Wasylowa i in. Czy sytuacja z lipca się powtórzy? Czy nasi dwaj tomaszowscy posłowie (jeden jest przecież historykiem z wykształcenia), będą na tyle odważni, żeby podnieść publicznie temat ukraińskiego ludobójstwa. Swoją drogą to ciekawe czy byli obecni na obchodach w dn. 10-11 lipca ? Podkreślając raz jeszcze wielką rolę wicemarszałka Sejmu Jarosława Kalinowskiego ( także dużo uczynił wiceprezes mazowieckiego PSL Tadeusz Samborski) należy powiedzieć, że niestety terenowe struktury PSL, były całkowicie bierne, pomimo istnienia odpowiedniej uchwały, która zobowiązywała całe stronnictwo do włączenia się w obchody upamiętnienia kresowego ludobójstwa. Miejmy nadzieją, że tomaszowskie władze samorządowe, powiatowe i gminne, dokonają w 2009 r., godnego upamiętnienia zagłady wyżej wymienionych wsi.
Kresowianie – ocaleni z rzezi, mówią z goryczą , że aktualnie rządzący oczekują na ich biologiczną śmierć, ponieważ są oni przeszkodą dla dobrych stosunków z Ukrainą. Obecnie dokonuje się na nich, według ich oceny, drugiego ludobójstwa tym razem psychologicznego. Wielkie wsparcie okazuje im ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, autor ostatnio wydanej książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”, który odważnie mówi także o dwuznacznej, delikatnie mówiąc, postawie „bratniego” kościoła greckokatolickiego, w czasie ludobójstwa.
Strona ukraińska stara się wymazać z publicznej pamięci fakt obecności, na jej zachodnich terenach, ludności polskiej i przeciwstawia się wszelkim obchodom upamiętnienia polskich ofiar. Na samym Wołyniu jest według min. Andrzeja Przewoźnika, przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ok. 3 tys. miejsc , które wymagają upamiętnienia . Jednak jak ostatnio powiedział niniejszy minister w programie „ Warto rozmawiać ” red. Jana Pośpieszalskiego - „ strona ukraińska o tych sprawach nie chce rozmawiać ”. Setki polskich mogił (najczęściej wykopanych dołów do których wrzucano ciała pomordowanych) na Wołyniu i Podolu, są obecnie zarosłe krzakami, bez krzyża , w żaden sposób nie oznakowane. Co więcej Ukraińcy oraz ich polscy pomocnicy, protestują przeciwko idei powstania w Warszawie pomnika, który ma upamiętnić ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA, ponieważ „będzie on ranił uczucia ukraińskie”. Opublikowano list otwarty, przeciwko budowie pomnika, pod którym podpisało się 134 „polskich intelektualistów”.
Pomocni nacjonalistom ukraińskim są polscy politycy prawie wszystkich opcji. Największa w kraju liczba wygnanych z Kresów Polaków zamieszkuje na terenie obecnego województwa dolnośląskiego. Z tego powodu, w lipcu, grupa tamtejszych radnych wojewódzkich wystąpiła z inicjatywą podjęcia stosownej uchwały, w rocznicę ludobójstwa. Do głosowania jednak nie doszło ponieważ sprzeciwili się radni PO, poparci przez Marka Dyducha byłego sekretarza generalnego SLD. Co więcej w jednym z nielicznych programów TVN 24, na temat centralnych obchodów, postawę prezydenta Kaczyńskiego ( wywodzącego się przecież z PiS), poparł publicznie poseł lewicy Ryszard Kalisz. Stwierdził że ( podaję z pamięci) - „ prezydent zrobił dobrze że nie uczestniczył w obchodach, ponieważ rocznica ta może być wykorzystana do celów politycznych ”.
Politycy mogą sobie pozwolić na taką obłudną postawę, ponieważ w społeczeństwie istnieje ogromna niewiedza na temat faktu, skali i charakteru zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Oprócz kilku dziennikarzy i historyków nikomu nie zależy żeby ten stan zmienić. Redaktor naczelny „Przeglądu” Jerzy Domański w jednym z lipcowych felietonów napisał - „ pisanie o ludobójstwie na Wołyniu jest jak walenie głową w mur”.
Chcę podkreślić, że wyjaśniając prawdę i upamiętniając polskie ofiary nie chodzi o oskarżenie całego narodu ukraińskiego, a jedynie jego niewielką cześć, renegatów którzy nazwali się Ukraińską Powstańczą Armią i przystąpili do całkowitego unicestwienia ludności polskiej na tzw. „ ukraińskich terenach etnicznych”. W opinii osób zajmujących się powyższą tematyką, sprawa ludobójstwa na Wołyniu i Podolu, jest „ nowym Katyniem ,” o którym nie wolno mówić, ponieważ Ukraina jest naszym „strategicznym” partnerem. I nikomu nie przeszkadza, że „pomarańczowa” rewolucja zmienia kolor na brunatny. Prawdziwe pojednanie pomiędzy Polakami i Ukraińcami, dokona się dopiero, gdy zostanie powiedziana cała prawda, a sprawcy zostaną wskazani i potępieni . Nie wystarczą do tego uściski i poklepywania się po plecach, byłych i obecnych, prezydentów naszych krajów.
Na koniec dodam, że na temat zbrodni ukraińskich, ich skali i zasięgu terytorialnego, starałem się, przed kilkoma laty, rozmawiać ze studentami lubelskich uczelni. Reakcja osób pochodzących z Lublina, Podlasia, Łukowa , Puław, Tarnobrzegu, Stalowej Woli, była zawsze podobna. Zaskoczenie, a następnie nie przyjmowanie do wiadomości (także przez studentów historii!), że takie rzeczy miały miejsce, a nawet jeżeli miały to przecież „Ukraina to nasz przyjaciel, a wszystkiemu winna jest Rosja, należy wiec sobie wybaczyć, nie rozdrapywać ran i o wszystkim zapomnieć”. I o to chodzi ukraińskim nacjonalistom. Czy pozwolimy na to?
Na górę

Postautor: Gość » 9 gru 2008, o 16:39

hmm...prawda :cry:
Na górę

Postautor: Gość » 9 gru 2008, o 18:36

skoro tak to postawmy pomnik w TL
Na górę

Postautor: Gość » 9 gru 2008, o 20:01

W niedługim czasie do tego dojdzie że przeprosimy naszych sąsiadów i postawimy piękny pomnik upa. Ale są ludzie którzy pamiętają jak upa mordowała na naszych terenach , było to straszne i szokujące
Na górę

Postautor: Gość » 9 gru 2008, o 20:04

Gość pisze:W niedługim czasie do tego dojdzie że przeprosimy naszych sąsiadów i postawimy piękny pomnik upa. Ale są ludzie którzy pamiętają jak upa mordowała na naszych terenach , było to straszne i szokujące

mało kto o tym wie, a w szkole to tego nie uczyli ,to skąd?
Na górę

Postautor: Gość » 9 gru 2008, o 20:09

Gość pisze:
Gość pisze:W niedługim czasie do tego dojdzie że przeprosimy naszych sąsiadów i postawimy piękny pomnik upa. Ale są ludzie którzy pamiętają jak upa mordowała na naszych terenach , było to straszne i szokujące

mało kto o tym wie, a w szkole to tego nie uczyli ,to skąd?

Tak zgodzę się z tym tylko trzeba posłuchać tych starszych mieszkańców którzy mówią o tym
Na górę

Postautor: wilii » 10 gru 2008, o 07:42

najlepiej spytac wielu mieszkanców TL i okolicznych wsi a dokladnie ich przodków co to zrobili!!!!!dzisaj maja polskie nazwiska sa w lokalnych władzach i biznesie i chodza do koscoła!!!paranoja
Na górę

Postautor: Gość » 10 gru 2008, o 07:55

wilii pisze:najlepiej spytac wielu mieszkanców TL i okolicznych wsi a dokladnie ich przodków co to zrobili!!!!!dzisaj maja polskie nazwiska sa w lokalnych władzach i biznesie i chodza do koscoła!!!paranoja



A co to ma do rzeczy!
czy syn lub wnuk ,który--------------- odcina sie od ideologii swojego przodka jest czemus winny?

takie myslenie nigdy nie doprowadzi do zgody!
NIE ZGADZAM SIE NA TO ABY MŁODYM UKRAINCOM W TEN SPOSÓB ROBIC KRZYWDĘ!
co innego prawda historyczna ta ma byc rzetelna i ,ze czasem trudna no cóz nie cofajmy sie przeciez w rozwoju.
Na górę

Postautor: WILII » 10 gru 2008, o 10:22

Gość pisze:
wilii pisze:najlepiej spytac wielu mieszkanców TL i okolicznych wsi a dokladnie ich przodków co to zrobili!!!!!dzisaj maja polskie nazwiska sa w lokalnych władzach i biznesie i chodza do koscoła!!!paranoja



A co to ma do rzeczy!
czy syn lub wnuk ,który--------------- odcina sie od ideologii swojego przodka jest czemus winny?

takie myslenie nigdy nie doprowadzi do zgody!
NIE ZGADZAM SIE NA TO ABY MŁODYM UKRAINCOM W TEN SPOSÓB ROBIC KRZYWDĘ!
co innego prawda historyczna ta ma byc rzetelna i ,ze czasem trudna no cóz nie cofajmy sie przeciez w rozwoju.

Ma wiele ale widze ze chyba tez jestes polskim Ukraincem?Popytaj Polaków jaki to wspanialy naród Ci UKARINCY.
Na górę

Postautor: Winetou » 10 gru 2008, o 10:33

Tak! prawdziwy Polak to ten tylko z Warszawy :wink: i koniecznie musi miec korone i pióra orle w .... e włosach :cry:

kurde wychodze na indianskiego socjaliste :roll:
Na górę

Postautor: Gość » 10 gru 2008, o 10:44

Winetou pisze:Tak! prawdziwy Polak to ten tylko z Warszawy :wink: i koniecznie musi miec korone i pióra orle w .... e włosach :cry:

kurde wychodze na indianskiego socjaliste :roll:

Twój cynizm i nepotyzm jest tu nie na miejscu
Na górę

Postautor: GOSC » 10 gru 2008, o 10:49

To fakt tych wspaniałych POLAKO-UKRAINCOW jest wielu,z koncowkami nazwizk na czuk i ć jest wielu wystarczy pojechac do Zamoscia i poczytac w archiwum ilu jest Ukraincow ilu sie nasiedliło zmieniło nazwiska całe wsie jak np. Łosiniec, Werszcyca, Nowosiółki,czy Pasieki.Winetu moze Apaczem jestes????
Na górę

Postautor: Gość » 10 gru 2008, o 11:28

nepotyzm powiadasz?
cynizm?
wkurzyłes mnie oceną,
nie znasz mnie,nie wiesz jakie mam pochodzenie, jaką "skórę"jakie wykształcenie,jakie preferencje partyjne czy uczucia.To stwierdzenie -zapytanie ,czy aby jestem czysto rasowym Polakiem z racji dziedziczonych genów- nie jest na miejscu .
Dla mnie ukrainsko-polskie pogranicze jest Ojczyzną i zawsze było w mojej rodzinie tak postrzeganie.Kresy to wielokulturowy twór ,który został nam odebrany terytorialnie ,ale nie mozemy mówic ,ze innych tam nie było?
to POLACY ,ZYDZI,UKRAINCY,ORMIANIE ,ROSJANIE,I WIELE INNYCH MNIEJSZOSCI
to stanowiło o barwnosci o wyjatkowosci Kresów.

Kiedys rozmawiałem z Ukraincem młodym ,który powiedział cos co mnie zastanowiło
-"Wam nigdy nie dorównamy ,dlatego tak Was nie lubimy"
nie wiem czy powiedziałby to w obecnosci innych ale w cztery oczy odwzył sie powiedziec prawde.
Nie wiem co miał na mysli ,wielowiekową przewage mentalną czy "cywilizacyjną" .
Dlatego uwazam ,ze trzeba dac im szansę i pierwsi powinnismy wyciagnac reke do zgody.

Jednoczesnie nie ZAPOMINAC (nie znaczy i oskażać potomków na kazdym kroku kiedy sie z nimi nie zgadzamy) zbrodni jakie popełniali jako naród w przeszłosci.
To bardzo wazne aby Oni byli swiadomi popełnionych krzywd i aby wiecej nic takiego sie nie zdarzyło.
Wazne jest aby historia nie była ani przez jednych ani drugich wypaczana.
Prawda jest jedna, a ,ze krwią niewinnych naznaczona tym bardziej tragiczna i nie moze byc przemilczana ani zapomniana.

Mam jednakowo nadzieje,ze to sie wiecej nie powtórzy i z owa nadzieja Was zostawiam :idea:
Na górę

Postautor: Gość » 10 gru 2008, o 11:39

Gość pisze:nepotyzm powiadasz?
cynizm?
wkurzyłes mnie oceną,
nie znasz mnie,nie wiesz jakie mam pochodzenie, jaką "skórę"jakie wykształcenie,jakie preferencje partyjne czy uczucia.To stwierdzenie -zapytanie ,czy aby jestem czysto rasowym Polakiem z racji dziedziczonych genów- nie jest na miejscu .
Dla mnie ukrainsko-polskie pogranicze jest Ojczyzną i zawsze było w mojej rodzinie tak postrzeganie.Kresy to wielokulturowy twór ,który został nam odebrany terytorialnie ,ale nie mozemy mówic ,ze innych tam nie było?
to POLACY ,ZYDZI,UKRAINCY,ORMIANIE ,ROSJANIE,I WIELE INNYCH MNIEJSZOSCI
to stanowiło o barwnosci o wyjatkowosci Kresów.

Kiedys rozmawiałem z Ukraincem młodym ,który powiedział cos co mnie zastanowiło
-"Wam nigdy nie dorównamy ,dlatego tak Was nie lubimy"
nie wiem czy powiedziałby to w obecnosci innych ale w cztery oczy odwzył sie powiedziec prawde.
Nie wiem co miał na mysli ,wielowiekową przewage mentalną czy "cywilizacyjną" .
Dlatego uwazam ,ze trzeba dac im szansę i pierwsi powinnismy wyciagnac reke do zgody.

Jednoczesnie nie ZAPOMINAC (nie znaczy i oskażać potomków na kazdym kroku kiedy sie z nimi nie zgadzamy) zbrodni jakie popełniali jako naród w przeszłosci.
To bardzo wazne aby Oni byli swiadomi popełnionych krzywd i aby wiecej nic takiego sie nie zdarzyło.
Wazne jest aby historia nie była ani przez jednych ani drugich wypaczana.
Prawda jest jedna, a ,ze krwią niewinnych naznaczona tym bardziej tragiczna i nie moze byc przemilczana ani zapomniana.

Mam jednakowo nadzieje,ze to sie wiecej nie powtórzy i z owa nadzieja Was zostawiam :idea:

Wrażliwym człowiekiem jestes ,i tylko tyle co do pogranicza to mylisz pojecia aktualne granice sa sztucznym tworem a co do cytatu o Twoim znajomym ukraincu co powiedzial sam wyciagnij wnioski czemu od wieków ten pseudo narod tak nie lubi INNYCH NARODÓW!!!Zreszta mało znasz historie i Polski i tego regionu!!!
Na górę

Postautor: TL » 10 gru 2008, o 12:46

[/quote].Zaskoczenie, a następnie nie przyjmowanie do wiadomości (także przez studentów historii!), że takie rzeczy miały miejsce, a nawet jeżeli miały to przecież „Ukraina to nasz przyjaciel, a wszystkiemu winna jest Rosja, należy wiec sobie wybaczyć, nie rozdrapywać ran i o wszystkim zapomnieć”.[/quote]


i właśnie tak jest w rozmowie z dzisiejszymi młodymi i wykształconymi ludzmi, a ze starymi? starzy zapalają świeczki koło machnowa na pomniku bohaterskim gierojom UPA
Na górę


Wróć do „Pozostałe”