problem z alkoholikiem w domu

Wszelkie sprawy związane z Tomaszowem i jego okolicami.

Nieprzeczytany postautor: Gość » 31 lip 2012, o 12:34

Ale on się na tym nie zna.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: Gość » 31 lip 2012, o 15:02

Gość pisze:Pana Skawińskiego zastąpił teraz p.Brodowski

Pan Skawiński jest nadal Przewodniczącym Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych
i konsultantem a p. Brodowski jest pełnomocnikiem Burmistrza d/s uzależnień.
Tak więc p. Skawiński nadal sie zajmuję pomocą osobom uzaleznionym i ich rodzinom.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: ania » 31 lip 2012, o 22:07

Nie mieszkam w Tomaszowie, ale kilka lat temu miałam podobny problem gminna komisja ani policja nie pomogły Udałam się wówczas do prokuratury, był tam prokurator, który zajmował się takimi sprawami Dębek o ile dobrze pamiętam nazwisko. Złożyłam zeznania o znęcaniu fizycznym i psychicznym. I w końcu sprawa nabrała szybszych obrotów - rozprawa sądowa i wyrok o przymusowym leczeniu w niecałe dwa miesiące. Kiedy prokurator zaczął działać mój alkoholik sam w międzyczasie załatwił sobie termin leczenia i w czasie rozprawy był już w Radecznicy. Nic nie pomogło leczenie. Ja mam świadomość, że zrobiłam wszystko co mogłam aby mu pomóc aż w końcu po czterech latach męczarni zostawiłam drania. Pomyśl o sobie idź do Ośrodka Interwencji Kryzysowej rozmowa z psychologiem, który zna się na rzeczy stawia na nogi i otwiera oczy.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: ktosik33 » 1 sie 2012, o 01:46

Witam te problemy mozna mnozyc i mnozyc ,jest tego wiele ale wstydzimy sie o tym mowic.Sam przechodzilem przez cos takiego.sadownie i za pomoca pana Skawinskiego zalatwilem "alkoholikowi" przymusowe leczenie w Radecznicy.Przymusowe to tak sie tylko nazywa bo niema podstawy prawnej by zmusic takiego kogos do leczenia na sile,jesli dana osoba niechce sie leczyc to nic z tego nie bedzie.Przyznam ze na czas pobytu w "Radecku" to byla calkiem inna osoba taka normalna az chcialo sie rozmawiac,coz z tego radosc nie trwala dlugo.po 3 tygodniach pobytu tam osoba ta na wlasna odpowiedzialnosc zrezygnowala z leczenia i nikt nie byl jej w stanie tam zatrzymac.I oczywiscie w ten sam dzien po przyjezdzie z tamtad poszla w tango.Wiec mysle ze niewiele mozemy tu zrobic ,tylko checi "alkoholika"ale oni nigdy niechca sie sami leczyc i nigdy nie przyznaja sie ze sa alkoholikami .Bo przeciez to nic takiego wyic kilka piw dziennie.:) A najwiekszy zal byl domnie ze jakto ja syn wyslalem rodzica do "Radecka" ale nikt nie patrzyl ze to dla jego dobra.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: ktosik33 » 1 sie 2012, o 01:46

Witam te problemy mozna mnozyc i mnozyc ,jest tego wiele ale wstydzimy sie o tym mowic.Sam przechodzilem przez cos takiego.sadownie i za pomoca pana Skawinskiego zalatwilem "alkoholikowi" przymusowe leczenie w Radecznicy.Przymusowe to tak sie tylko nazywa bo niema podstawy prawnej by zmusic takiego kogos do leczenia na sile,jesli dana osoba niechce sie leczyc to nic z tego nie bedzie.Przyznam ze na czas pobytu w "Radecku" to byla calkiem inna osoba taka normalna az chcialo sie rozmawiac,coz z tego radosc nie trwala dlugo.po 3 tygodniach pobytu tam osoba ta na wlasna odpowiedzialnosc zrezygnowala z leczenia i nikt nie byl jej w stanie tam zatrzymac.I oczywiscie w ten sam dzien po przyjezdzie z tamtad poszla w tango.Wiec mysle ze niewiele mozemy tu zrobic ,tylko checi "alkoholika"ale oni nigdy niechca sie sami leczyc i nigdy nie przyznaja sie ze sa alkoholikami .Bo przeciez to nic takiego wyic kilka piw dziennie.:) A najwiekszy zal byl domnie ze jakto ja syn wyslalem rodzica do "Radecka" ale nikt nie patrzyl ze to dla jego dobra.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: Gość » 1 sie 2012, o 07:33

Znam te problemy. I o ile męża można pogonić - i z domu i z serca, to ojca albo brata się nie da. Smutne. A najgorsze jest to, że oni jeszcze bardziej wykańczają nas niż siebie.
Na górę

Nieprzeczytany postautor: dfgdf » 1 sie 2012, o 08:34

jedyne wyjście to modlić się by Pan Bóg jak najszybciej i łagodniej ukoił wam ból zabierając alkoholika z tego świata! W dzisiejszych czasach jest to wielki problem i niestety nikt prócz samego chorego go nie rozwiąże. Powodzenia i wytrzymałości!!!!
Na górę

Nieprzeczytany postautor: Henryk1 » 1 sie 2012, o 18:27

Halina to ty?
Na górę

Nieprzeczytany postautor: gaja32 » 12 kwie 2015, o 04:07

gdybym maiała taką wiedzę o alkoholizmie kiedyś uciekłabym gdzie pieprz rośnie a dzisiaj ledwie żyję fizycznie i psychiczny wrak uciekaj dziewczyno póki czas układaj sobie życie
Na górę

Nieprzeczytany postautor: Gość » 12 kwie 2015, o 08:29

Nie ma szans zmusić alkoholika do leczenia jeśli on sam tego nie chce. Wiem coś o tym nie pomagały prośby, groźby, komisje, policje, modlitwy....Chyba najlepszym sposobem jest zostawić bo człowiek się fizycznie i psychicznie wykończy, a alkoholik niestety musi zacząć sam odpowiadać za swoje czyny wtedy może coś do niego dotrze
Na górę


Wróć do „Miasto, mieszkańcy, problemy...”